Lubię deszcz, sami wiecie jak jest. Z reguły nie unikam zmoknięcia. Czasami nawet wolałbym aby popadało, bo po prostu niektóre miejsca bez deszczu są jakieś takie wyprane z emocji. Ale to przez co przeciągnęła nas Szkocja, przez te kilka dni to już była przesada. Taka troszkę. Pojawił się pomysł, zorganizowaliśmy bilety do Glasgow. Później autko w Hertz najmniejsze jaki mieli, bo przecież ruch lewostronny, a do tego drogi wąskie i kręte mieliśmy w planie. Wylądowaliśmy wieczorem. Trochę się zeszło z odprawą. Celnik poinformował mnie,  że nie wpuści mnie jak nie zgolę brody. W dowodzie jestem gładziutki jak niemowlę, a tu faktycznie trochę zarosłem. Broda jak u początkującego maga. Na szczęście okazało się, że po prostu jest niezłym trollem i chyba sprawia mu frajdę wkręcanie ludzi. Uff, broda zostaje, idziemy po autko. Witam, witam, nie mamy państwa auta…ale za to mamy upgrade dla was. Będzie automat. Rewelacja bo zmiana biegów trochę mnie stresowała. Tja….
VOLVO V70. GLEN COE. Fotografia motoryzacyjna czasami.pl
volvo v70. glen coe
Dostaliśmy takiego wieloryba. Volvo V70. Ale co to jest za auto. Jeszcze nigdy nie czułem, aby auto tak się mną opiekowało jak to. Powróćmy jednak do momentu w którym go dostaliśmy. Było już raczej ciemno, dodatkowo deszcz padał. A ja miałem lewą stroną, ogromnym krążownikiem dojechać do hotelu oddalonego o godzinę drogi. Wiecie, że na takim farcie już dawno nie jechałem. Na rondach i skrzyżowaniach nie było ruchu, co zapewne miało wpływ na to, że się nie rozbiliśmy. Nie da się w kilkanaście minut przestawić odruchów na drugą stronę. Patrzenie na rondzie w lewo jest po prostu automatyczne. Udało się! Hotel. Sukces. Brawo ja. Nocleg. Rano śniadanie, ogromne tłuste dające kopa na cały dzień śniadanie. Wszystko cieknie olejem, ale mi to akurat nie przeszkadzało. W drogę. Drugi nocleg mieliśmy w Glen Coe, a po drodze kilka ciekawych miejsc do zobaczenia.
Ufaj w GPS ale nadzoruj jego poczynania. Dodam o autku, że miało wszystko co mogło mieć. Aktywny tempomat, asystent pasa ruchu, automatyczne światła i wycieraczki. Asystent martwego pola. Odczytywanie ograniczeń prędkości. Automatycznie otwierana klapa, mój ulubiony element auta gdy bardzo mocno pada. Re-we-lac-ja!!
W drodzę do Glencoe zatrzymaliśmy się na przypadkowym parkingu, który jak się okazało prowadził ścieżką przez las do wodospadu.
Wodospad był, za krzakami więc tylko obejrzeliśmy i posłuchaliśmy. Spacer uważam jednak za przyjemny i udany. Znacie ten zapach mokrego lasu i mchu. No dobra macie mnie, zrobiłem jedno czy tam dwa zdjęcia wodospadu.
Natomiast taki widok przy drodze, nie jest tutaj niczym niesamowitym, my jednak za każdym razem cieszyliśmy się jak dzieci.
W drodze do Glencoe, zjechaliśmy na Glen Etive. Jest to jedno z miejsc w, którym kręcony był "James Bond Skyfall". Wąska dosyć wyboista droga, miejscami kręta. Miejscami tak wąska, że ma porobione mijanki. Nie bardzo mieliśmy z kim się mijać. Pustkowie, totalne odludzie. Od kiedy ruszyliśmy z pod wodospadu, towarzyszył nam jedynie deszcz. Widać to dobrze na zdjęciach. Zawiewający i gesty na tyle, że krótkie próby stosowania szarej połówki szybko sobie darowałem. Nie było opcji abym zdążył przetrzeć filtr, podnieść aparat, wykadrować i zrobić zdjęcie  zanim znowu był cały mokry. Teraz polecę artyzmem, uważam, że krople rozmazujące obraz na zdjęciach miejscami, dodają tu wyrazu. Uznajmy, że tak planowałem.
glen etive
Następnie już praktycznie przed  Glencoe, spotykamy trzy siostry. Chyba bliźniaczki.
glen coe
Podejrzewam, że jest to jedna z bardziej obfotografowanych chatek w Szkocji. Widok o poranku musi być niesamowity. Następnie jeszcze przed końcem dnia podskoczyliśmy do Glenfinnan, szerszej publiczności znany jako wiadukt do Hogwartu. Niestety Harry tym razem zdążył na pociąg więc nie uświadczyliśmy latających samochodów. Pociągów w sumie też nie.
Drugi dzień przywitał nas deszczem, ale nic z czym nie dalibyśmy sobie rady. Po ponownym typowo brytyjskim śniadaniu. Wyruszyliśmy w kierunku Isle of Skye, bo tam dzieje się magia Szkocji. Jak widać niebo piękne niebieskie.
O proszę właśnie takie, czyli jednak się da.
Po drodze przystanek przy zamku Eilean Donan. Występował on chociażby w filmie "Moja dziewczyna wychodzi za mąż" Tylko zastanawia mnie gdzie oni tu znaleźli prom, który mu uciekł? I dwa jak wolno musieli jechać, że przejazd tego mostku zajął im tyle czasu.
Następnie kierunek już prosto na Skye. Ok, prawie prosto… tutaj po prostu musiałem się zatrzymać. Hasselblad miał okazję się przewietrzyć.
W każdym razie z daleka było już widać nasz pierwszy prawdziwy cel tego dnia. Ten obelisk, który na pewno spowodowałby gęsią skórkę u Obelixa to Old Man of Storr.
old man of storr
A nad nim deszczowe chmury. Także podjęliśmy szybką decyzję, że oczywiście musimy go zdobyć. Dodatkowo szkoda aby nasze "profesjonalne obuwie górskie" zostało nie wykorzystane. Zwłaszcza, że początek szlaku jest całkiem przyjemny.
old man of storr
Widoki już z pierwszego "tarasu" rewelacja. Tylko gdzie się podziało słońce i czemu góra za wszelką cenę próbuje nas zdmuchnąć. Wichura to mało powiedziane. Szliśmy bokiem, momentami musieliśmy kucnąć aby nas nie zwiało.
Kiedy zawija Ci brodę na uszy to wiedz, że wieje.
W tym miejscu zakończyliśmy nasza wizytę u Storra. Dalej zaczynają się jeszcze lepsze widoki, ale już w tym miejscu utrzymanie się na nogach było bardzo trudne. Byliśmy tam już zupełnie sami. Wszyscy schodzący mieli prawidłowe buty górskie a nie takie kapcie jak my. Dobra jedziemy dalej.
Następny przystanek Kilt Rock. I informacja dodatkowa, jeśli woda w wodospadzie leci do góry zamiast w dół to znaczy, że naprawdę wieje.
kilt rock
Dodatkowo pada, ale co tam. Kolejnym punktem dnia miał być Neist Point, ale jakoś trzeba tam dojechać. Nie ma lepszej drogi niż Quiraing.
quairaing
Nie jest ani bardzo długa, ani kręta, ani bardzo stroma. Ale sami popatrzcie czy nie jest nieziemska.
quAIRAING
I jak wspaniale komponuje się tutaj nasze Volvo.
VOLVO V70. isle of skye. Quairang. fotografia motoryzacyjna czasami.pl
VOLVO V70. QUAIRAING
Wspaniała droga, wpisuje się w moje zestawienie dróg marzeń.
Na koniec dnia, Neist Point. Za ta górą jest latarnia i musicie mi uwierzyć na słowo. Natomiast jak już tu będziecie to zamiast iść jak my na dół tą ścieżką, musicie się odwrócić i iść na górę. Poważnie tak zróbcie,a później mi podziękujcie za radę :)
NEIST POINT
Spacer w taką pogodę był drogą przez mękę, Martynę co chwilę wiatr próbował porwać, ja szedłem pochylony do przodu, również chwiejnie odfruwając co i rusz. Oczywiście i tak było warto.
Tu na zakończenie jeszcze ciekawa historia. Kiedy już wygrzebaliśmy się z tej ścieżki i dotarliśmy do auta, przemoknięci i roztargani przez wiatr. Podszedł do nas mężczyzna spytał czy faktycznie jest tam latarnia, odpowiedzieliśmy,że tak. Spytał czy mamy zdjęcie, akurat zrobiłem jedno. Ucieszył się bardzo i spytał czy możemy podejść do jego auta bo tam czeka jego córka, która przyjechała zobaczyć latarnie ale przez wiatr nie była wstanie ustać na nogach i była dosyć zmartwiona. Oni zobaczyli to i Wam pokażę, latarnia wygląda tak.
A teraz naprawdę zapamiętajcie aby iść na górę :)
Tu zostawię jeszcze film z tego wyjazdu.
Tomek.

Może zainteresują Cię inne nasze projekty:

HASSELBLAD 500C | CZYLI POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI
Dwa weekendy, trzy imprezy, trzy przeterminowane klisze Kodaka i jeden aparat- Hasselblad 500C. Portra 160, Portra 400 i Ektar 100 wywołane i skanowane w domu. Zapraszam do fotorealacji.
2018
SUZUKI SAMURAI | CZYLI NOCNY WOJOWNIK
Nocna sesja fotograficzna, której gwiazdą był 31 letni Suzuki Samurai SJ413. Najtrudniejsze było znaleźć wystarczająco ciemne miejsce, które było by spokojne i wyasfaltowane. Całość oświetlenia wyprodukowało. Quadralite Atlas 600.
2018
DOLINA PIĘCIU STAWÓW | CZYLI W KOŃCU TAM DOTARLIŚMY
Relacja z przejścia szlaku Doliny Pięciu Stawów. Trasa: Palenica-Wodogrzmoty Mickiewicza-Siklawa-Dolina Pięciu Stawów-Morskie Oko-Palenica. 23km spacerku :)
2016
DMP | czyli w kłębach dymu
Uwaga wpis wypchany zdjęciami dymu, pisku i tysięcy koni mechanicznych. Driftingowe Mistrzostwa Polski, 1 runda Warszawa Bemowo 2016. Podczas sesji ucierpiała cała sterta opon.
2016
FORMULA 1 | CZYLI BOLID ALFA ROMEO RACING ORLEN
PKN Orlen udostępniał przez kilka dni w Warszawie bolid F1 zespołu Alfa Romeo Racing ORLEN. Nie mogło nas tam zabraknąć z aparatem. Zobaczcie co wyczarowaliśmy.
2020
CARS AND COFFEE | CZYLI NAJAZD W ROZALINIE
Fotorelacja z rozpoczęcia sezonu spotkań Cars And Coffee Poland w Pałacu Rozalin.
2017
GMC | CZYLI NADCIĄGA SYCLON
GMC | CZYLI NADCIĄGA SYCLON Wpis o sesji fotograficznej z GMC Syclone. Zawiera Rigshoty i zdjęcia statyczne.
2016
OPTIMA GT | CZYLI KIA ŁĄCZY KOMFORT I EMOCJE
Wpis o fotografii motoryzacyjnej. Tym razem mieliśmy okazję fotografować KIA Optima GT. Nie mogło zabraknąć wypadu do lasu, są też detale i wnętrza. Znajdziecie także gify pokazujące proces powstawania zdjęć.
2017
BGŻ ARENA | CZYLI PUCHAR ŚWIATA W KOLARSTWIE TOROWYM
Relacja z Pucharu Świata w kolarstwie torowym, który miał miejsce w dniach 3-5 listopada na BGŻ Arena w Pruszkowie.
2017
WARSZTATY | CZYLI PIERWSZE KOTY ZA PŁOTY
Relacja z Warsztatów fotograficznych-fotografia motoryzacyjna, które miałem okazje poprowadzić. Na, których fotografowaliśmy Mercedesa 500SL.
2016
Back to Top