Pakujemy się!! Jedziemy do lasu
 Postanowiłem, że czekając na wielkie białe gęste płatki śniegu, które przykryją ponury w tym momencie krajobraz, podrzucę Wam trochę słonecznych i ciepłych zdjęć z Naszego pleneru ślubnego. Przy okazji sam mam ochotę powspominać jak fajnie i przyjemnie było. A było to tak...
 Sprawa była prosta. Wiedzieliśmy, że Nasz plener będzie okazją na testowanie i puszczenie wodzy fantazji. Wiedzieliśmy także, że ma pokazać co Nas ciągnie. Wybór był prosty i szybki. Pakujemy się!! Jedziemy do lasu. A w lesie jak to w lesie grunt grząski, prądowych gniazdek nie ma, dzicz po prostu! Sprawa sprzętu uprościła się również bardzo szybko, nie bierzemy nic co Nas spowolni w marszu.
 Dobieranie sprzętu do torby zawsze powoduje dodatkowe komplikacje i pociąga za sobą konieczność brania kolejnych elementów ekwipunku. Zapakowanie lampy, powoduje konieczność spakowania akumulatorów i drugich zapasowych, statyw do lampy też się przyda, może jakaś parasolka, albo softbox, a może wystarczy sam stofen. Zaraz, a jeszcze wyzwalacze i baterie do nich. Tak można by bez końca, ale gdzieś tam kończy się pojemność torby, a później bagażnika. Tak jest zawsze przy pakowaniu, coś z czymś jest nierozerwalne. Dlatego tym razem odpadły lampy, statywy do lamp, akumulatory, wyzwalacze i cała reszta sprzętu, który często jest ratunkiem. Miało być prosto i naturalnie. W torbie znalazł się aparat do kompletu z 50 1.4 i 24-70 2.8 , statyw pod aparat i blenda na wszelki wypadek, która nie opuściła pokrowca nawet na chwile.

Światełko było wspaniałe! To korony drzew stworzyły tak miękkie softboxowe światło, kolory i gęstość lasu dodały klimatu. Do tego piękny zapach, dźwięki ptaków, spokój i otrzymujemy jak dla mnie idealne studio.
Minął mi już zachwyt i chęć pakowania wszystkich dostępnych lamp w kadr.
 Wychodzę z założenia, że im sprzętu mniej tym lepiej, minął mi już zachwyt i chęć pakowania wszystkich dostępnych lamp w kadr. Obecnie wolę postawić na prostotę, wystarczy zwolnić i popatrzeć czego tak naprawdę nam w świetle brakuje i uzupełnić tylko ten mały brak, zamiast próbować za wszelką cenę budować całą scenę świetlną od podstaw. Czasem trzeba- fakt, ale gdy nie trzeba to nie trzeba i już. Sprzętu mniej, przestawiania mniej, większa mobilność, więcej różnych odmiennych kadrów.
O wiele lepiej pobawić się przestrzenią, umieścić coś w nieostrościach, wypełnić wszystkie plany. Wepchnąć coś przed obiektyw, czy może za obiekt. Drzewo jest przed czy za modelką ?:)
Może wepchnąć drzewo na pierwszy plan? Podzielić nim kadr i światy.
Plener mijał nam w atmosferze relaksu, raczej leniwie, co powodowało delikatne komplikacje z mocno zmieniającym się natężeniem światła i cieni. Dzięki Wam chmury i wietrze !
Nie obyło się bez sprzeczek...
I po delikatnej sugestii, oddałem aparat.
Od tego momentu plener płynął pod kierownictwem Tyny. Efekt był rewelacyjny Martyna wie co i jak. Uwielbiam to zdjęcie! Uwielbiam też to, że w zdjęciach mamy zupełnie odmienne podejście do szukania kadrów. To samo miejsce a zupełnie inne.
Na koniec nie podarowałem sobie jeszcze kilku zdjęć otoczenia, świetnie nadają się do uzupełnienia takich plenerów.
Świetnie komponują się tez w foto-książkach.
Od razu mi przyjemniej, dobrze Czasami powspominać .
Tomek

Może zainteresują Cię inne nasze projekty:

Back to Top