Pewnie i Wy zastanawiacie się, gdzie podziała się zima. Taka prawdziwa śnieżna, denerwująca dużą grupę kierowców miast zima. Wyczekiwana przez pozostałą część maniaków motoryzacji. Chrupiąca pod butami, mrożąca poliki. Dodająca klimatu świąt i sylwestra. Gdzie jesteś zimo, czy ktoś cię porwał?!! Zmartwieni tym co mogło się jej stać, wyruszyliśmy na jej poszukiwanie. Korzystając z wiedzy detektywistycznej nabytej od Remingtona Steele i prognoz pogody, obraliśmy cel. Jedziemy na Mazury! Poranna pobudka, długo przed świtem, herbata w termos i w drogę.
Drogi puste, ruch płynny, szybko dotarliśmy do leśnych duktów, które pozwalały z nadzieją patrzeć w przyszłość. Złapaliśmy trop!

Pierwszy przystanek, Leśniczówka Pranie. Urocze miejsce zaszyte w lesie. Z urokliwą ścieżką spacerową i pomostami.
LEŚNICZÓWKA PRANIE
Coś tam pod stopami skrzeczy, ale nie tego szukamy. Słoneczko wstaje, pusto, cicho, zimno przeraźliwie. Jedziemy dalej. Niedaleko znajduje się XIX wieczny młyn wodny. Miejscowość Zielony Lasek. Zostawiamy auto, idziemy się przejść. Bardzo zimno -13 stopni, wiatr się wzmaga.
Nie obyło się bez ataku ze strony natury. Kiedyś za dzieciaka rzucanie rzepem było zabawne. Musze przyznać, że wygrzebywanie tego na mrozie zgrabiałymi palcami już zabawne nie jest.
Raczej sobie też nie popływamy.
Gdzie jesteś zimo, czy ktoś cię porwał?!!
Jest dobrze, zima tu była. Postanowiliśmy podjechać jeszcze w jedno miejsce. Mała miejscowość Niedźwiedzi Róg, znajduje się przy linii brzegowej jeziora Śniardwy.
NIEDŹWIEDZI RÓG
Podjechaliśmy jeszcze kawałek dalej. To była bardzo dobra decyzja. Nagle nie wiadomo skąd pojawiło się bardzo mocne słońce. Zamieniając nudną jeszcze przed chwilą ścieżkę leśną we wspaniałe studio. Szybka zmiana obiektywu na 50 1.4.
Nadal było zimno poniżej -13. Ja nie chcąc stracić światła, odpuściłem szukanie w bagażniku rękawiczek.
Ustawiliśmy się pod światło przebijające przez drzewa. Pozwalało to łapać piękne bliki i dodatkowo podświetlić parę z ust dodającą klimatu.
Zobaczcie jeszcze w czarno-białym. Szkoda trochę kolorów i barw, ale otrzymujemy coś mocno klimatycznego.
Martyna schowała się już do auta, trochę jej się oberwało przez mróz. Cała akcja była bardzo szybka, ale wystarczyła na przemrożenie. Ja korzystając z końcówki światła zrobiłem jeszcze kilka widoczków.
Bez rękawiczek oberwało mi się też solidnie, na szczęście herbata gorąca w termosie i mocny nawiew z ciepłym powietrzem pomógł. Ruszamy do domu.
Zrobiliśmy prawie 500km, mocnej śnieżnej zimy nie znaleźliśmy, ale i tak było warto. Dla tych kilku zdjęć z lasu w promieniach słońca warto było wymarznąć. Co do zimy to chyba ma się dobrze, jest tam tylko zbiera siły.
Tomek

Może zainteresują Cię inne nasze projekty:

SZWAJCARIA | CZYLI JESZCZE TAM WRÓCIMY
2015 | czyli podsumowanie
OPTIMA GT | CZYLI KIA ŁĄCZY KOMFORT I EMOCJE
Bestia | czyli piękny Jeep Wrangler
911 | CZYLI CZARNO TO WIDZĘ
Kampania | czyli wybrzeże Amalfi
ZATOKA KAL | CZYLI WEEKEND NAD JEZIOREM
Szarość | czyli Focus w kolorze
SYCYLIA | CZYLI CIEPŁO W PAŹDZIERNIKU
MOMENTY | CZYLI WAŻNE CHWILE
Back to Top